O autorze
Socjolog, publicysta, członek Krytyki Politycznej i Partii Zieloni, której przewodniczącym był w latach 2013-2016. Adiunkt w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. W nauce reprezentuje perspektywę teorii krytycznej, łączącej badania naukowe z zaangażowaniem w przemianę społeczeństwa. Facebook: /Ostolski.Adam. Twitter: @AdamOstolski. Strona www: ostolski.pl.

W rocznicę Sierpnia pora na nowe porozumienie społeczne

Czy opowieść o Sierpniu i Solidarności może być czymś więcej niż historyczną pogadanką lub przedmiotem partyjnych podjazdów?

Trzydzieści pięć lat temu w Szczecinie podpisano pierwsze porozumienia sierpniowe. Dzień później podpisano porozumienia w Gdańsku. Rocznica powstania Solidarności wydaje się dziś interesować głównie weteranów tamtych czasów i polityków, którzy zbijają polityczny kapitał na wojenkach o to, kto dziś ma prawo powoływać się na dziedzictwo Sierpnia. Społeczeństwo wydaje się niezbyt tym wszystkim interesować. Może dlatego, że po tych trzech dekadach tak niewiele solidarności pozostało w naszym codziennym życiu.



Czy można to zmienić? Czy opowieść o Sierpniu i Solidarności może być czymś więcej niż historyczną pogadanką lub przedmiotem partyjnych podjazdów? Czy sprawy, o które walczyła Solidarność, są dzisiaj aktualne? A może w ogóle nie warto odkurzać tego „historycznego eksponatu”?

Trzy opowieści

Co roku na przełomie sierpnia i września, a już zwłaszcza przy okazji okrągłych rocznic, ścierają się rozmaite narracje. Jedna przekonuje, że „wszystko się zmieniło”. Żyjemy w wolnej Polsce, w której wszystkie postulaty strajkujących zostały zrealizowane. To opowieść wygranych transformacji. Jednak nawet pobieżny rzut oka na sierpniowe postulaty przekonuje, że faktycznie zrealizowano bardzo niewiele z nich. Owszem – jak zapisano w porozumieniach szczecińskich – „pomyślnie rozwija się dialog między Kościołem Rzymskokatolickim a Państwem”. Można pogratulować. Natomiast jeśli chodzi o dostęp do mieszkań, ochrony zdrowia czy wszystkie wolne soboty, to już zupełnie inna historia.

Inna opowieść – również nie do końca prawdziwa – głosi, że „nic się nie zmieniło”. Sprawy, o które walczyli strajkujący, pozostały niezałatwione. Trzeba ożywić ducha pierwszej Solidarności, ponownie rzucić na stół ówczesne postulaty. W wersji dla prawicy – Polska wciąż nie jest wolnym krajem. W wersji dla lewicy – żądania robotników nie zostały spełnione. Można by je dziś słowo w słowo przepisać i domagać się ich realizacji.

Trzecia, nieco melancholijna opowieść, mówi, że „świat się zmienił”. Walec historii przetoczył się i marzenia sprzed lat okazały się tylko pięknymi marzeniami. Polska jest innym krajem (choć nie takim, jakiego chcieli strajkujący), ale też i nasz świat jest już innym światem. I musimy się z tym pogodzić.

Świat się zmienił, walczymy dalej!

Świat się zmienił, to prawda, ale to znaczy, że czy musimy godzić się z tym, jak jest? W przeddzień rocznicy Sierpnia odwiedziłem Stocznię Szczecińską z grupą młodzieży z Ostrej Zieleni. Dziś dla wielu osób kontakt z rynkiem pracy zaczyna się wcześniej, bo coraz więcej młodych osób łączy pracę z nauką lub studiami. Rozmawialiśmy o tym, jak widzą swoją przyszłość i co się musi zmienić w Polsce, żeby nie musieli szukać lepszego życia na emigracji.



Najgorsze lata transformacji mamy za sobą przynajmniej o tyle, że młodzi znów dobrze myślą o związkach zawodowych. Tyle że zarówno możliwość wstąpienia do związku, jak i prawo do strajku – że przypomnę dwa z ważnych sierpniowych postulatów – pozostają czysto hipotetyczne w sytuacji, gdy tak wiele osób pracuje na umowach śmieciowych lub na terminowych kontraktach, z których można ich z dnia na dzień zwolnić. Żaden milicjant nie musi dziś grozić palcem, by powstrzymać pracowników przed strajkowaniem – wystarczy zderegulowany kodeks pracy. Podobnie jak na straży dostępnego w mediach przekazu nie musi dziś stać żaden urząd cenzury. Wystarczy, że media utrzymują się w coraz większym stopniu z reklam, opłacanych przez prywatne korporacje oraz państwowe i samorządowe spółki. Pewne tematy wyklucza to z debaty skuteczniej niż nożyczki cenzora.

Skoro świat tak mocno się zmienił, to o sprawy takie jak „Rzeczpospolita samorządna” czy „obrona praw, interesów i godności ludzi pracy” musimy dziś walczyć w nowy sposób. Te idee nie przestały być ważne, ale trzeba wypełnić je na nowo treścią.

Nowe porozumienie społeczne

Zamiast kłócić się o to, do kogo należy „dziedzictwo Sierpnia”, lepiej zastanówmy się nad tym, jak mogłoby wyglądać dziś nowe porozumienie społeczne. Tak jak pod koniec epoki Gierka zaczęły ujawniać się rysy na optymistycznym wizerunku PRL-owskiej modernizacji, tak i dziś coraz wyraźniej odczuwalne są sprawy zaniedbane podczas ośmiu lat powierzchownej modernizacji Polski pod rządami PO. Coraz silniejsze jest oczekiwanie zmiany. Wizja tej zmiany powinna powstać oddolnie, tak jak oddolny był ruch Solidarności. Jednak pewne punkty są oczywiste.

1. Odbudowa przemysłu. Lata 90. były, nie tylko w Polsce, czasem zamykania fabryk i przenoszenia produkcji przemysłowej za granicę. Likwidacja przemysłu miała otwierać drogę do gospodarki opartej na wiedzy i usługach. Dziś widać już, jak dużym to było błędem. Innowacje rozwijają się tam, gdzie jest przemysł. Tam, gdzie jest np. stocznia, tam są też inżynierowie, rozwija się zaplecze naukowo-technologiczne itp.

Nie chodzi jednak po prostu o powrót do tego, co było. Potrzebujemy inwestycji w nowe, zielone przemysły, które tworzą gospodarkę przyszłości. W produkcję energii ze źródeł odnawialnych, przyjazne środowisku technologie gospodarki odpadami, biorafinerie. Państwo musi zacząć prowadzić aktywną politykę przemysłową, aby stworzyć nowe miejsca pracy i wykorzystać potencjał intelektualny polskich uczelni.

2. Koniec z tanią i nieuregulowaną pracą. Opieranie gospodarki na taniej sile roboczej to droga donikąd. Gdy ludzie mało zarabiają, brakuje pieniądza, który ożywiałby lokalną gospodarkę. Kto będzie chodził do fryzjera czy restauracji, jeśli większość ludzi wydaje swoje pensje na podstawowe potrzeby? Wzrost płacy minimalnej, minimalna płaca godzinowa, podniesienie kwoty wolnej od podatku to rozwiązania, które służą wspólnemu dobru.

3. Mieszkanie prawem, nie towarem. Wprowadzony w latach 90. model dewelopersko-właścicielski nie zaspokaja dobrze potrzeb mieszkaniowych Polek i Polaków. Dobrze służy jedynie bankom i firmom deweloperskim. Nie obejdzie się bez aktywnej polityki mieszkaniowej państwa i samorządów. Aby zaspokoić głód mieszkań, potrzebujemy tanich mieszkań komunalnych na wynajem. To wymaga zmiany sposobu myślenia rządzących i zmiany prowadzonej polityki.

4. Edukacja i ochrona zdrowia to inwestycja, a nie wydatek. Epoka transformacji nauczyła nas mówić o edukacji i ochronie zdrowia jako wydatkach, obciążeniach dla budżetu. Tymczasem to są po prostu inwestycje w jakość naszego życia. Mamy prawo do dobrej edukacji i ochrony zdrowia. Realizacja tego prawa zależy od osób, które pracują w sektorze usług publicznych – nauczycieli, pielęgniarek, lekarzy. W mediach grupy te są bardzo często przedstawiane tak, aby stworzyć wrogość między nimi a ogółem społeczeństwa. Nieczułe pielęgniarki, leniwi nauczyciele, chciwi lekarze... zwłaszcza, gdy należą do związków zawodowych. Tymczasem w interesie całego społeczeństwa jest solidarność z tymi grupami. W obszarach takich jak edukacja i ochrona zdrowia potrzebne są głębokie reformy. O tym, jaki powinien być ich kierunek, najwięcej wiedzą ci, którzy na co dzień tam pracują.

5. Media publiczne z prawdziwego zdarzenia. Odblokowanie debaty publicznej w Polsce wymaga autentycznie publicznych mediów. Można je sobie wyobrazić w różny sposób, ale jedno jest pewne – dzisiejszy model zupełnie się nie sprawdza. Kontrolę nad mediami publicznymi trzeba w większym stopniu oddać w ręce społeczeństwa obywatelskiego, aby zmniejszyć, a przynajmniej zrównoważyć czymś presję polityków i wielkiego biznesu. Zakaz reklam w telewizji publicznej to jedno z możliwych rozwiązań. Innym byłoby zniesienie rozróżnienia na media publiczne i prywatne, a zamiast tego – utworzenie funduszu misji publicznej, z którego mogłyby korzystać wszystkie media.

To tylko kilka myśli na początek. Myślmy już dziś o przyszłości, bo ona i tak nadejdzie.
Trwa ładowanie komentarzy...