NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Wspólnie z uchodźcami zbudujemy lepszą Europę

W debacie politycznej napływ uchodźców przedstawiany jest na ogół jako problem. Tymczasem ich pojawienie się to przede wszystkim szansa – na zbudowanie lepszej Europy.

Dramatyczne sceny rozgrywające się na granicy węgiersko-serbskiej. Debata w polskim parlamencie. Turyści z Malty „podejrzani” o bycie uchodźcami. Kwestia uchodźców nie schodzi z medialnych czołówek. W debacie politycznej i w mediach napływ uchodźców przedstawiany jest na ogół jako problem, który musimy rozwiązać. Tymczasem ich pojawienie się to przede wszystkim szansa – na zbudowanie lepszej i bezpieczniejszej Europy.



Obowiązkowe kwoty a polska racja stanu

W krajach takich jak Polska czy Węgry wiele emocji budzi propozycja ustalanych na szczeblu unijnym obowiązkowych kwot przyjmowania uchodźców. Traktowane jest to niemal jako zamach na naszą suwerenność. Taki „honorowy” punkt widzenia („nikt nam nie będzie mówił, ilu uchodźców mamy przyjąć”) zasłania jednak dużo ważniejszy aspekt sprawy: obowiązkowe kwoty leżą w naszym interesie, a nawet są naszą racją stanu.

Widać to jasno w przypadku Węgier. Zgodnie z obowiązującym dziś systemem Dublin II, uchodźców przyjmuje i wnioski azylowe rozpatruje ten kraj, w którym przekroczą granicę Unii Europejskiej. To rozwiązanie – niesolidarne i nieracjonalne – dotychczas najbardziej dotykało takich krajów jak Grecja, Włochy, Hiszpania, a zwłaszcza Malta. Dziś przed tym samym wyzwaniem stanęły Węgry.



Zieloni wraz z lewicą od wielu lat podnoszą w Parlamencie Europejskim konieczność reformy unijnej polityki migracyjnej i azylowej. Chodzi przede wszystkim o to, aby kraje graniczne nie były nieproporcjonalnie obciążone kosztami przyjmowania uchodźców. Ten wysiłek powinien być dzielony solidarnie.

Pamiętajmy, że również Polska jest krajem granicznym. Pewnego dnia to nas może czekać napływ uchodźców zza wschodniej granicy. „Kulturowa bliskość”, na którą tak chętnie powołują się prawicowi politycy, będzie marną pociechą, jeśli będziemy zmuszeni z dnia na dzień znaleźć schronienie dla dziesiątek tysięcy ludzi. W takim wypadku z pewnością będziemy oczekiwać europejskiej solidarności. Jeśli chcemy móc na nią kiedyś liczyć, dziś nie powinniśmy jej odmawiać.

Europa istnieje naprawdę

Ustalenie obowiązkowych kwot przyjmowania uchodźców to jednak dużo więcej. To sprawdzian tego, czy Europa istnieje naprawdę.

W ostatnich latach nieraz widzieliśmy brak solidarnej polityki Unii Europejskiej. Unia mogła się była umocnić dzięki solidarnej odpowiedzi na kryzys w strefie euro, ale pod naciskiem lobby finansowo-bankowego konsekwencje kryzysu bezpardonowo przerzucono na społeczeństwa – Greków, Włochów czy Portugalczyków.

Unia mogła się była umocnić dzięki solidarnej odpowiedzi na politykę Putina i kryzys ukraiński. Lecz i ta okazja została zmarnowana – czy raczej nieustannie marnuje się – w sytuacji, gdy poszczególne państwa podążają za swoimi krótkoterminowymi i odrębnymi interesami zamiast za długofalowym i wspólnym interesem całej Unii.

Kryzys dotychczasowej polityki związany z pojawieniem się u bram Europy wielkiej rzeszy uchodźców to szansa na to, by Europa zaczęła istnieć jako podmiot, aby w końcu „uznała siebie w jestestwie swoim”. Zdolność narzucenia – w demokratyczny sposób – państwom członkowskim obowiązkowych kwot to ważny sprawdzian tego, czy Unia Europejska to realny polityczny byt, czy tylko klub poszczególnych państw. W naszym interesie jako Polski leży to, aby Unia miała w sobie jak najwięcej realności, bo od tego zależy nasza bezpieczna przyszłość.

Szansa na dobrą zmianę

Ale to nie wszystko. Nie chodzi tylko o to, żeby było „więcej Europy”, jeśli miałaby to być Europa taka, jaką znamy dzisiaj. Przyjęcie uchodźców i imigrantów to szansa na dobrą zmianę dla nas wszystkich.

Gdy rozmawiam z ludźmi o przyjmowaniu uchodźców, często słyszę wątpliwości związane z tym, jak państwo polskie traktuje dziś własnych obywateli i obywatelki. Skoro w Polsce odbiera się rodzicom dzieci z powodu biedy, skoro przytłaczająca większość bezrobotnych nie otrzymuje ani zasiłku, ani realnej pomocy w znalezieniu pracy, skoro pacjentom i pacjentkom odmawia się terapii z powodu biurokratycznych limitów – to dlaczego mielibyśmy dzielić się z uchodźcami?

To ważne pytanie i zasługuje na to, by je poważnie potraktować.

Dziś w polityce Unii Europejskiej dominuje pogłębiający się brak solidarności. Odpowiedź na pojawienie się uchodźców to pierwsza od dawna szansa na odwrócenie tego kierunku. Dotąd pieniądze znajdowały się jedynie na ratowanie banków, nie ludzi. Wmawiano nam, że mamy do czynienia z „krótką kołdrą”.

Jednak problemem nie jest mityczna krótka kołdra, tylko brak solidarności, tak często wpisany w politykę polskiego państwa czy Unii Europejskiej.

Tak jak grecka lewica, która sprzeciw wobec bezlitosnej polityki zaciskania pasa konsekwentnie łączy z solidarną postawą wobec uchodźców, tak samo i my powinniśmy domagać się, aby Polska i Europa były bardziej gościnnym miejscem. I dla uchodźców, i dla własnych obywatelek i obywateli.

Oby przyjęcie uchodźców było dla nas pierwszym krokiem w stronę bardziej gościnnego i solidarnego świata.
Trwa ładowanie komentarzy...